SZARA POLITYCZNA RZECZYWISTOŚĆ !!!

Ciągle, dookoła słyszymy przechwałki polityków samorządowych. Najbardziej drażni nasze ucho w tych przechwałkach to że starostowie, burmistrzowie czy też wójtowie nic, tak naprawdę, nie robią za darmo. Społeczeństwo łoży na ich stanowiska duże środki finansowe.
W zamian – w większości, nie otrzymuje tego co powinno. Zacznijmy nasze rozważania od tego, że wielu samorządowców chwali się tym, że wybierani są kolejny raz. Dobrze – pytanie tylko, z jakiej grupy kandydatów zostali wybrani? Należy sobie zadać właśnie takie pytanie. Czy aktualny wójt, starosta, prezydent czy też burmistrz został wybrany z grupy miernych kandydatów, czy z grupy – w naszej ocenie – poważnych? Np. wójt, który ubiega się o reelekcję zazwyczaj ma przewagę nad pozostałymi kandydatami. Ma za sobą pracowników, których zatrudnia oraz ich rodziny, grono kontrahentów powiązanych ze zleceniami dla gminy itp. itd. Wystarczy, że im obieca – że nie będzie zwolnień, że nastraszy nowym wójtem i przewidywanymi zwolnieniami. I efekt murowany. Już na wstępie ma przewagę. Ponadto, kwestia komitetów wyborczych. Aby zgłosić swój udział w wyborach, musi zgłosić ponad połowę kandydatów na radnych do Rady Gminy. Już nie startuje sam – tylko z grupą kandydatów, z którymi w przyszłości będzie rządził. Popierani przez wyborców kandydaci na radnych w dużym stopniu przyczynią się do sukcesu wójta. Pokazuję złożoność tego zjawiska. Niejednokrotnie opiera się to bardziej na prawidłowo prowadzonej kampanii, niż na rzeczywistym poparciu. Ale, taka jest demokracja. Tylko, że w ten sposób wygrać wybory może nawet miernota. Neron zrobił swojego konia senatorem. Przy dobrze prowadzonej kampanii wyborczej – można osiągnąć podobny efekt. W taki sposób można być wójtem do emerytury. Urzędujący wójt czy burmistrz przez cały czas ma możliwość eksponowania swojej osoby, powołując się na wykonywanie obowiązków. Swoją sylwetkę eksponuje wszędzie, a w szczególności w mediach. Stałym zwyczajem są różnego rodzaju odbiory zakończonych inwestycji z przecinaniem wstęgi. Nie wiem dlaczego jest ona zawsze w barwach naszej flagi narodowej. Urzędujący wójt legalnie, za pieniądze podatnika robi sobie kampanijny PR i kampanię wyborczą. Do tego organizowanie za pieniądze publiczne efektownych imprez masowych, w których biorą udział przedstawiciele rządzącej partii. Tradycyjnie imprezy organizowane są po to, aby “kupować”wyborców. Politycy powinni dbać o swój PR, oczywiście. Tylko niech robią to za własne pieniądze, nie w ramach wydawania biuletynów – finansowanych z publicznych środków, nie w ramach peanów pochwalnych na stronach urzędu, czy też profilach FB prowadzonych niejednokrotnie przez pracowników zatrudnionych w gminie. Przypisywanie sobie zasług jest cechą większości decydentów. Odbywa się to tak, że za sukcesy – odbiera laury wójt, natomiast za ewentualne porażki obwinia się szersze gremium jakim są np. Rady Gmin. Potwierdza się powiedzenie, że sukces ma wielu ojców a porażka jest zawsze sierotą. Tym bardziej, że nie ma funkcjonującej prawnej i materialnej odpowiedzialności urzędników za podejmowanie złych decyzji. Nawet wykryte nadużycia i przestępstwa mają bardzo długą drogę do finałowego ukarania winnego. Urzędujący szefowie gmin, w trakcie trwających postępowań procesowych – pełnią swoje funkcje. Ciążący zarzut powinien powodować prawne zawieszenie w czynnościach takiego oskarżonego wójta, czy też innej osoby. Przecież wójt ma dbać o wizerunek swojej gminy. Czy urzędujący wójt, przeciwko któremu toczy się postępowanie karne jest dobrym wizerunkiem gminy? Jesteśmy świadkami afer, nawet obyczajowych, które dyskredytują osoby w nie zamieszane w oczach mieszkańców gminy. Moralność w takich przypadkach nie ma żadnego zastosowania. Ludzie ci, za wszelką ceną, chcą utrzymać się na swoim stanowisku. Podejrzanego osobnika sąd powinien zamknąć w areszcie, aby nie mataczył. Wójt dla ratowania swojego stołka w trakcie wyjaśniania zastrasza, odgraża się swoim oponentom. A przecież, choćby dla dobra śledztwa, powinno zawiesić się taką osobę w pełnieniu funkcji. Już nie wspomnę o kosztach utrzymywania większości w radzie. Dzieci, żony, cała plejada znajomych – którym stwarza się przywileje, dla których jest praca zawsze zagwarantowana, choćby trzeba było stworzyć nowe stanowisko. Praktyki stosowane przede wszystkim w oświacie, praktyki nie mające nic wspólnego ze zwykłą, ludzką uczciwością czy sprawiedliwością społeczną. Intratne kontrakty, zlecenia dla swoich popleczników. Nikt nie zwraca uwagi, że jest to zwykły nepotyzm i korupcja. Czy tak działa się zgodnie z literą prawa? Tylko jakiego prawa? Jak dobrze to my – jak źle to oni.
Andrzej Zalski

Comments

comments

Written by