TROSKA Pana Rojszczyka….?

Przy Radzie Gminy w Opatowie działa Komisja Oświaty,Kultury, Zdrowia i Spraw Socjalnych złożona z radnych, której przewodniczącym jest Pan Piotr Rojszczyk. Komisja ta postanowiła przeprowadzić wizytację szkół w gminie.  Jako członek komisji brałem udział w tych wizytacjach. W każdej ze szkół radni zadawali pytania – nie było ustalonego szablonu, pytaliśmy o to co nas interesowało i co w naszej ocenie jest istotne. Wizytacje przebiegały spokojnie i bez większych problemów, aż do czasu odwiedzenia gimnazjum w Opatowie. Oprócz innych, ośmieliłem się tam zadać niewygodne pytania dyrektorowi Zmorkowi – o których możecie przeczytać we wcześniejszym artykule. Przewodniczący komisji zareagował natychmiast – skarcił  mnie – radnego, nie domagając się dalszych odpowiedzi od dyrektora. Tłumaczył potem,  że dalsza dyskusja mogłaby zakończyć się incydentem. Zarzucił mi, że nie zabieram głosu w sprawie, w której przyjechaliśmy do gimnazjum. Jako radnemu pan przewodniczący „zakneblował” mi usta. Nie wolno – zdaniem Rojszczyka – zadawać pytań panu dyrektorowi na drażliwe tematy. Nie miałem ponoć  prawa zadawać pytań nie uzgodnionych z przewodniczącym Rojszczykiem. Bo mogło dojść do jakiegoś incydentu…  Uznał wypowiedzi Zmorka że ja go kąsam za wiarygodne. Słabo to świadczy o odporności pana dyrektora, bo przecież ja nie pojechałem tam wywoływać incydentów. Czyżby przewodniczący obawiał się, że dyrektorowi „puszczą nerwy”? To może czas na „urlop dla poratowania zdrowia”, skoro odporność na krytykę jest taka niska i zadanie pytania może grozić incydentem?
W związku z tym, że uniemożliwiono mi zadawanie pytań, opuściłem salę. Okazuje się, że – zdaniem Rojszczyka –  także nie miałem prawa jej opuszczać. Część pozostałych radni mogło opuścić posiedzenie komisji, a do szkoły w Zwierzyńcu przybyło tylko trzech. Nie  rozumiałem postawy przewodniczącego.
Ale, przypomniał mi się dość istotny fakt. W opatowskim gimnazjum pracuje przecież żona  pana Rojszczyka, dla której Zmorek jest pracodawcą. Według jego słów może robić co chce i przydzielać godziny jak chce. To słowa wypowiedziane podczas komisji, do członków komisji. Czyżby było to przypomnienie dla przewodniczącego, kto tu „rozdaje karty”?  Od września 2017 roku gimnazjum skurczy się o jeden rocznik, nie będzie trzech oddziałów. Będzie mniej godzin lekcyjnych  – stanowiących o zatrudnieniu dla nauczycieli. Będzie także mniej godzin religii. W tej chwili religia podzielona jest między dwóch nauczycieli – na 6 i 12 godzin. Co będzie od września? Ubędzie 6 godzin. A od Zmorka – co sam stwierdził – będzie zależało, komu te brakujące godziny zabierze. Oczywiście jest to tylko mój domysł i subiektywna ocena. Ale, nie widzę innego racjonalnego  wytłumaczenia dla jego zachowania. Dlaczego Rojszczyk „knebluje usta” radnemu, a nie domaga się odpowiedzi na pytanie od dyrektora? Na etapie sporządzania nowego arkusza organizacyjnego,radny Rojszczyk może przypomnieć  Zmorkowi, że ten uchronił go od „kąsania  przez Zalskiego”. Sytuacja z przyznanymi sobie nadgodzinami przez dyrektora (przy niepełnym etacie innego nauczyciela) ma miejsce tylko w gimnazjum. Rojszczyk mówi, że ma inne zdanie w tym temacie. Zgadzam się z nim, mimo wątpliwych pobudek jakimi się kieruje. Tylko mieć inne zdanie to nie to samo co pozbawienie drugiej osoby /w tym przypadku radnego/ prawa  prezentowania swojego stanowiska. A nie dopuszczenie do zadawania pytań przez  radnego, jest – w tym przypadku –  pogwałceniem zasad demokracji. A ja – i tak, na etapie tworzenia arkuszy na nowy rok szkolny zobaczę, czy szanse żony przewodniczącego na uzyskanie większej liczby godzin wzrosły, czy Rojszczyk bronił go bezinteresownie. Zobaczymy czy działanie Rojszczyka jest takie bezinteresowne?A tak swoją drogą, ciekawe dlaczego brak przestrzegania prawa i zasad etyki w zakładzie pracy żony przewodniczącego nie budzi w nim oburzenia?

Andrzej Zalski.

 

Comments

comments

Written by