Barszcz Sonowskiego

Problemy z Barszczem Sosnowskiego

Na sesji rady gminy Opatów 31 stycznia 2018 roku po raz kolejny został poruszony temat barszczu Sosnowskiego który z roku na rok stanowi coraz większe zagrożenie dla mieszkańców gminy. W tej sprawie redaktor naczelny Nowin Kłobuckich Andrzej Zalski rozmawiał z panem Marianem Szyńskim, naczelnikiem Wydziału Spraw Obywatelskich i Zarządzania Kryzysowego w Starostwie Powiatowym w Kłobucku.
W rozmowie redaktor przedstawił problem barszczu i zwrócił się z prośbą o interwencję.  Jak poinformował naczelnik, temat barszczu Sosnowskiego jest "wałkowany" przez jego wydział od co najmniej czterech lat. 
・    Pierwsze Barszcze Sosnowskiego pojawiły się kilka lat temu w okolicach karczmy "Kresowa". Zostały one usunięte przez strażaków – opowiada naczelnik Marian Szyński. –  Problem tkwi w tym, że tam gdzie są tereny gminne, wzdłuż  dróg powiatowych jest to usuwane. Niestety jest takie dziwne prawo które nie daje nam prawa wejścia na tereny prywatne.  Z tego co wiem gmina Opatów występowała do właścicieli prywatnych działek z pismami w tej sprawie. Część z nich udostępniła swoje pola w celu usunięcia barszcz Sosnowskiego. Cały czas problem monitorujemy i tam gdzie trzeba interweniujemy.
Niezależnie od praw do własności działek, niebezpieczna roślina stwarza zagrożenie nie tylko w miejscu  gdzie rośnie.  Sok tego Barszczu Sosnowskiego  zawierający psoraleny jest obecny w całej roślinie. W gorące dni, pod wpływem ciepła może on odparowywać z powierzchni barszczu i unosić się w powietrzu. Dlatego istnieje ryzyko, że można doznać poparzeń, nawet nie wchodząc na działkę gdzie ona rośnie. W gminie Opatów dochodziło już do przypadków poparzeń. 
Zdaniem Mariana Szyńskiego wydział którym on kieruje robi wszystko  co może w tej sprawie. Twierdzi, że gdyby interweniowali na terenie prywatnym, właściciel mógłby zaskarżyć wydział wydział do sądu. 
Ogień również szybko się roznosi, i również stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia ludzkiego i właściciel palącego się obiektu nie ma prawa interweniować aby go nie gasić. Ripostuje Andrzej Zalski. Więc może to kwestia interpretacji odpowiednich przepisów?  Zdaniem naczelnika nad problemem pracowało wielu radców prawnych, w gminach i w urzędzie wojewódzkim i ich zdaniem wydział kryzysowy nie może interweniować w tej sprawie na terenie prywatnym.
Czy to zaniechanie? Zdaniem Mariana Szyńskiego – nie. Tam gdzie właściciele działek wyrażają zgodę roślina jest usuwana.  Tak gdzie właściciel nie wyrazi zgody na interwencję – nie.  Zdaniem naczelnika wójt gminy Bogdan Sośniak powinien wystąpić z pismami do właścicieli posesji na których rośnie roślina. Gdy właściciele zgodzą się na interwencję – strażacy usunął barszcz Sosnowskiego. Na bezpośrednie interwencji w tej sprawie, – redaktor otrzymał odpowiedź,-  ze względu na uwarunkowania prawne jest to niemożliwe na terenach prywatnych. Zdaniem Naczelnika Wydziału Zarządzania Kryzysowego  choć istnieje zagrożenie to  nie ma możliwości zgodnych z prawem aby można było je usunąć z terenów prywatnych. Wydział inaczej nie może tego  zrobić. Nie ma takich możliwości finansowych i prawnych. Wydział nie może działać wbrew prawu.     Obywatelowi Konstytucja gwarantuje ochronę jego praw do jego własności ale także właściciel nie może narażać na utratę zdrowia innych obywateli. Gdy na jego posesji osoba przebywająca zostanie poparzona,odpowiedzialność prawną ponosi właściciel. Działa to w dwie strony. Twierdzi redaktor.  Dalej kontynuuje wywód naczelnik.  Na terenie gminy nad zagrożeniami czuwa wójt gminy Opatów i on jest odpowiedzialny za podjęcie ewentualnych działań.  Samo wyplenienie barszczu Sosnowskiego jest bardzo trudne. Wymaga nie tylko fizycznego usunięcia, ale trzykrotnego opryskania w odpowiednim czasie.  Jeśli to nie zostanie wykonane dobrze roślina będzie się rozprzestrzeniać.  Całość jest monitorowania. Wydział robi to co może, przy pomocy takich środków jakie posiada.

Nie zmienia to faktu, że dla dziecka czy kogokolwiek, kto zostanie poparzony przez Barszcz Sosnowskiego, nie jest tak naprawdę istotne na czyim terenie rosła roślina.  Czy musi dojść do tragicznego  nieszczęścia  aby nasza władza rozwiązała problem zamiast szukać wymówek? Jeżeli nie do Wydziału Zarządzania Kryzysem to do kogo obywatele mają zgłaszać fakt zagrożenia ich zdrowiu i życiu . Po to został Wydział stworzony aby zażegnywał zagrożenia. Muszą znaleźć się środki  na ochronę zdrowia mieszkańców. A wymówka o braku podstawy prawnej jest tylko próbą usprawiedliwienia nieskuteczności w działaniu przez wydział a tym samym przez władze powiatu. 
Andrzej Zalski.

Comments

comments

Written by