NIE REAGUJESZ…

…- AKCEPTUJESZ !!!

Jest to bardzo modne uzasadnienie czasem w imię źle pojętej reakcji na zauważane wykroczenia –  szczególnie na drogach. Możemy dokonać  „obywatelskiego aresztowania”. Oczywiście  – tylko, gorzej, że tak czasem określają swoje „ekscesy” zwykli awanturnicy, urągając prostej obywatelskiej postawie i jej zasadom.  Prawo „obywatelskiego aresztowania” stosowano raczej tam gdzie normalnego prawa nie było. Polska to nie dziki zachód, gdzie zamiast prawa działało bezprawie.  Stosując tą formę reagowania, ocieramy się o bezprawie. Często łamiemy prawo sami. Czymże jest  zajeżdżanie drogi kierowcy, który dokonał wykroczenia? Tylko ściganiem kierowcy, który dokonał wykroczenia? Przecież w trakcie wykonywania przez nas samych takich akcji – narażamy na niebezpieczeństwo innych ludzi. Jaka to postawa, gdy w imię „wyimaginowanego prawa do wymierzania sprawiedliwości” sami dokonujemy przestępstwa? Poza tym skuteczność tego działania , w niektórych przypadkach jest wątpliwa. Czy można stosować przemoc „w imieniu prawa” w stosunku do ludzi słabszych?  Ciekaw jestem,  jakby się zachował nasz „ Pankowski  Sprawiedliwy” gdyby trafił na prawdziwego pijanego przestępcę i awanturnika? Gdyby naprawdę  natrafił na furiata,  takiego samego jak on. Przecież mogłoby dość do bójki, czy też kierowca któremu zajechano drogę mógłby uderzyć w zajeżdżający mu drogę samochód. „Przy okazji” mogliby ucierpieć postronni obywatele. Kto poniósłby wtedy odpowiedzialność? W myśl prawa – ten kto spowodował kolizję. A sprawcą okazałby się sam „sprawiedliwy”! Nasz bohater tłumaczyłby, że działał w imieniu dobrze spełnionego obowiązku. Rzeczywistość okazałaby się inna. Z obrońcy prawa, stałby się zwykłym łamiącym prawo obywatelem. Obywatel  nie ma prawa wyręczać Policji. Może – i powinien – po prostu informować o zaistniałym zdarzeniu.  Prawo linczu stosowane było w takich miejscach gdzie prawo jeszcze nie działało dobrze czy nawet wcale .  Bandytów nie miał kto karać. Społeczność brała więc wymierzanie sprawiedliwości w swoje ręce.  Tamto prawo było bardzo okrutne. Ale i waga popełnionych przestępstw usprawiedliwiała karę. Powrót takiego prawa chyba marzy się zakompleksionym „pseudo-stróżom prawa” . Takie postawy są inspirowane i rozpowszechniane także przez media. Społeczeństwo lubi oglądać filmiki z dreszczykiem. Czuje się dowartościowane, gdy zostanie pochwalone za swoje bohaterstwo.  Lecz często, takie działanie – w wykonaniu „pseudo-sprawiedliwych” powoduje więcej szkód niż daje korzyści. Nie wyręczajmy stróżów prawa, w  sprawach w których  jesteśmy laikami. Oni są profesjonalistami i mają do takich działań uprawnienia. Jak ma się czuć policjant, gdy gloryfikujemy „bohatera” – który łamiąc prawo zatrzymał kierowcę -ponieważ tamten nie włączył świateł? Ile takich sytuacji dzieje się na głównych skrzyżowaniach dużych miast? Tak powinno być? Za zauważone wykroczenie drogowe dostajemy nagle prawo do zajechania drogi, do naruszania cudzej nietykalności i mienia, do furiackiego wrzeszczenia na sprawcę wykroczenia? Nie włączenie świateł jest wykroczeniem – naruszenie cudzej nietykalności cielesnej jest przestępstwem. Jakby tego nie ubierać w wielkie argumenty – awanturnik szarpiący kogoś za nie włączone światła – pozostaje awanturnikiem. Nawet jeśli zna dużo mądrych słów, którymi potrafi tłumaczyć swoje zachowanie i obśmiewać tych, którzy mówią, że jest zwykłym furiatem. 

Najwyższy czas, abyśmy zakończyli bezmyślne zabawy w stróżów prawa, a stali się szanującymi prawo obywatelami. Informowanie o zauważonych złych zjawiskach, domniemanych wykroczeniach czy też podejrzeniach – nie jest tym samym co „łapanie złodzieja”, który sam w sobie może być również groźny. Poprzez takie nieodpowiedzialne działanie, narażamy na niebezpieczeństwo siebie i inne osoby. Brak reakcji nie polega na tym, że nie podejmujemy walki z np. groźnym przestępcą. Od tego są odpowiednie służby.  REAGUJESZ – NIE AKCEPTUJESZ – należy rozumieć raczej przez wykonanie telefonu do odpowiednich służb, a nie poprzez „szeryfowanie” na wsi. Nikt ze zwykłych obywateli nie ma prawa stosowania przemocy – nawet gdy, w jego ocenie, sytuacja jest groźna. Nawet Policja nie ma nieograniczonego prawa do przemocy wobec przestępców. 
Brak reakcji – to czym tłumaczona jest przemoc i furiackie zachowanie – polega raczej na tym, że odwracamy głowę w  sytuacjach gdy drugiej osobie dzieje się krzywda. A takich przypadków jest całe mnóstwo. Przemoc w rodzinie, chuligańskie wybryki, bójki , ekscesy na imprezach masowych najczęściej nas nie obchodzą. Gdy trzeba o takich zachowaniach powiadomić Policję, nie mamy na tyle odwagi, oczywiście nie wszyscy – a już z pewnością nasi „pseudo-stróże prawa”. Raczej nie poszliby na konfrontację z pijanym mężem, który bije swoją żonę. A według mnie jedynie w takich sytuacjach gwałtowna reakcja na hasło „NIE REAGUJESZ -AKCEPTUJESZ” ma swoje uzasadnienie. We wszystkich innych przypadkach – szanowni lokalni szeryfowie, w zupełności wystarczy telefon na Policję. 
Andrzej Zalski.

Comments

comments

Written by