OŚWIATA w KŁOBUCKU!


Okazuje się, że Gmina Kłobuck dopłaca do oświaty około 13 milionów zł, dziwne wydaje się stwierdzenie medialne że burmistrz chce oszczędzić na oświacie około 800 000 zł. Twierdzić, że burmistrz chce oszczędzać jest nieporozumieniem. A już ingerowanie w organizację Arkusza Organizacyjnego jest co najmniej niestosowne. Burmistrz określa kluczowe założenia organizacyjne oświaty; między innymi decyduje o kontrowersyjnej ilości uczniów w klasach. Klasy mogą liczyć do 30 uczniów. Tylko wiąże się to z wielkością lokalu. Ustawa o Oświacie konkretnie precyzuje takie szczegóły jak np.; ile miejsca potrzeba na jednego ucznia, to znaczy że wielkość sali lekcyjnej musi być odpowiednio duża do ilości uczniów. Tak, że organizacja klas, oraz ich wielkości jest bardzo skomplikowana. Aby móc w tym temacie się odzywać, trzeba mieć ogromną wiedzę. Tej wiedzy zabrakło grupie rodziców zebranych na nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej w Kłobucku. Ostatecznie do samego września będą podejmowane decyzje które ukształtują arkusz organizacyjny. W chwili obecnej jakiekolwiek dywagacje, czy wręcz stawianie zarzutów jest przedwczesne. Można podejrzewać o motywacje polityczną pana Ireneusza Telengę. Być może jest to związane z najbliższą kampanią wyborczą. Nie zawsze okazywana troska jest szczera. Dyrektorzy są zainteresowaniu ilością uczniów ze względu na organizację godzin lekcyjnych i związaną z tym liczbę etatów nauczycieli. Jeżeli by okazało się że klas będzie mało, automatycznie zostaną niektórzy nauczyciele pozbawieni pracy. Stąd walka o ucznia. A rządzący przecież mówią -pieniądze idą za uczniem-. Jednym z rozwiązań może być, aby w klasie zamiast 30 uczniów było np.;20. Wtedy klas będzie więcej,a zarazem więcej będzie potrzeba nauczycieli. Tylko że automatycznie, zrealizowanych innych zadać przez gminę będzie mniej. Jeden oddział czwartej klasy kosztuję ponad 400 000 zł. Czy burmistrz odpowiedzialny za finanse gminy,nie ma prawa podejmować racjonalnych decyzji? Trudno jest podejmować niepopularne decyzje o zmniejszeniu ilości klas, tak jak i podejmować decyzję o pozbawianiu środków np.; na remont w tej samej szkole, placu zabaw czy drogi. Budżet nie jest to worek bez dna, i bardzo trudno jest znaleźć złoty środek w sytuacji gdy jest tyle interesów do pogodzenia. A są one różne:- polityczne związane z kampanią wyborczą, interesy związane z pracą dla grupy nauczycieli, którzy nie rozumieją że gmina nie jest od tworzenia miejsc pracy. Interes rodziców którzy widzą dobro swoich dzieci:- a przede wszystkim interes racjonalnego podziału środków budżetowych. Burmistrz jest zawsze pod presją tych wszystkich grup nacisku. Na pewno nie może poddać się jednej z nich. Społeczeństwo gminy powinno większym zaufaniem darzyć swoje władze. Zarówno pan burmistrz i państwo radni są wybrani spośród i przez mieszkańców gminy. Na pewno wszystkim Im zależy na dobru gminy. 
Andrzej Zalski.

Comments

comments

Written by