Byliśmy „komuchami”

BYLIŚMY KIEDYŚ „KOMUCHAMI” !!!

Polska Rzeczpospolita Ludowa, kraj uznawany kiedyś przez wszystkie organizacje na świecie. PRL –  członek Organizacji Narodów Zjednoczonych. Kraj jednorodny. Uważający za wroga imperializm zachodnioniemiecki. A głównym wrogiem było NATO. Oczywiście, Polska była członkiem Układu Warszawskiego. Ustrój „SOCJALIZM”. Działaliśmy w sojuszu ze Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich. Gospodarka uspołeczniona. Państwo działające pod ideowym przewodnictwem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Czy chcemy, czy też nie  – taki jest nasz – Polaków powojennych – rodowód. Ustrój ten, był nam narzucony. To właśnie Jałta rzuciła nas w objęcia Sowietów. Powstały, powojenny układ polityczny usadowił nas w gronie państw socjalistycznych, działających w strefie wpływów Rosjan. Czy chcieliśmy tego?  Niektórzy – na pewno. A czy mieliśmy wybór jako społeczeństwo? Nie. Mocarstwa tak zadecydowały  i basta.  Za to mieliśmy dostęp do oświaty. Był to dla naszych rodziców wielki postęp. Przestawaliśmy być „Jankami muzykantami”. Mogliśmy się kształcić. Do dzisiaj funkcjonują profesorowie z tamtych lat. Żyliśmy w państwie opiekuńczym – myśleli za nas inni. Ale nie mieliśmy możliwości skonfrontować swojego poziomu życia z innymi – a przede wszystkim z ludźmi z zachodu – odgradzała nas żelazna kurtyna. Historie pisali nam rządzący. Kraj odbudowywaliśmy sami. Było ciężko, w naszej wyobraźni musiało tak być. Wykreowano nas na społeczeństwo socjalistyczne. Obowiązek służby wojskowej odbywaliśmy w Ludowym Wojsku Polskim. W jakim wojsku mieliśmy służyć  –  wojska NATO-wskiego nie było. Uczyli nas natomiast z nimi walczyć. Czy byliśmy PATRIOTAMI ? Wierzyliśmy, że tak. To była nasza Ojczyzna. I nadeszła nowa zmiana. Nadeszła nowa Polska. My zostaliśmy, bo gdzie mieliśmy iść? Przecież tutaj jest nasz dom. Stary ustrój padł. Padł znienawidzony Związek Radziecki. Padł zbrodniczy system. W zmiany ustrojowe wkład nasz był ogromny. Rozsypał się  obóz państw socjalistycznych. Natomiast wczorajsi wrogowie stali się naszymi sojusznikami. Uwolniliśmy się od jarzma narzuconego nam przez mocarstwa w Jałcie. Pomogli nam Ci którzy nas do starego systemu wepchnęli.
 Paradoks polega na tym, że tym razem dzieje się to  za naszą sprawą – i przy naszym współudziale. Ale analogia pozostaje. Kiedyś, aby otrzymać stanowisko trzeba było należeć do partii rządzącej. Dzisiaj w imię demokracji – analogicznie jest podobnie, która partia rządzi – ta  zagarnia stanowiska jako łup wyborczy. Nikogo spoza własnego grona nie przyjmuje się na eksponowane stanowisko. Inni są obcy. Zawsze jest ta sama sytuacja. Do „koryta”garną się wszyscy. Każdy każdemu narzuca swoje poglądy ideologiczne. Tylko, czy odbywa się to na zasadach kompromisu? Nie. My i ja – mamy racje, a oni się mylą. Może jest to kwestią czasu, bo nie dorośliśmy do tego? A może tak już będzie na zawsze? Okazuje się że demokracji musimy się w dalszym ciągu uczyć. Tak samo jak kiedyś za postkomuny – nie zgadzamy się z władzą. A ona odwzajemnia się nam za to – tym samym.  Wszystko i o wszystkim wiemy najlepiej. Czy jest to budujące? A może jest to przywarą? A jak bardzo źle było za komuny  –  najlepiej o tym wiedzą trzydziestolatkowie. To oni potrafią te czasy najlepiej ocenić i porównać z dzisiejszymi – są wielkimi ekspertami w tej dziedzinie. Ludzi, którzy żyli w tamtych czasach najczęściej oceniają  jako zbrodniarzy. Dlaczego o tamtych czasach najczęściej opowiadają ci wszyscy , którzy nic na ten temat nie wiedzą? Dlaczego historię o tamtych czasach piszą Ci którzy tej historii nie poznali? Podsumowując mój wywód, największą pretensje mamy do   „naprawiaczy” tego świata, że nie było ich w tamtych latach. Pozbawiło nas to możliwości opowiadania się po ich stronie. Gdyby zaistniała taka możliwość, mogliby dzisiaj mieć do nas o to pretensję. Mielibyśmy alternatywę. Nawet donosiciel miałby dwie możliwości wyboru, mógłby być „tajnym współpracownikiem” albo „sygnalistą”.Ta analogia jest przejaskrawiona ale pokazuje podobieństwo. Natomiast jednym mógłby być na pewno, niezależnie od czasów. Zawsze mógłby być DOBRYM LUB ZŁYM CZŁOWIEKIEM.
Andrzej Zalski.

Comments

comments

Written by